Latest Entries »


Wielokrotnie w prasie czy telewizji donoszono nam, że np na śmietniku znaleziono stosy dokumentów z danymi osobowymi różnych ludzi!
Zapewne taka wiadomość nas bulwersuje – i słusznie, ale czy my jesteśmy również bez winy???

Ile razy wyrzucamy do kosza na śmieci faktury za energię elektryczną, czy nie daj Boże wyciągi z naszego konta bankowego!

Niebezpieczeństwo kradzieży tożsamości jest ogromne, zatem weźmy sobie do serca zagrożenie, zanim np. dostaniemy do domu harmonogram spłaty kredytu, który ktoś wziął na ‚nasze’ dane.

Wybierzmy odpowiednią dla siebie niszczarkę dokumentów wg naszych potrzeb – czy to dla gospdoarstwa domowego, małej rodzinnej firmy czy dużej korporacji.

Reklamy

Witam po dość dłuższej przerwie. Notoryczny brak czasu robi swoje 😦

Ale mam mocne postanowienie poprawy i postaram się dla Państwa pisać regularnie.

Dziś postanowiłam ugryźć temat wysyłania masowej korespondencji z firmy, instytucji, placówki ochrony zdrowia etc.

Bardzo często istnieje potrzeba nadawania przesyłek listowych pocztą do Klientów. Przypominam sobie, jak corocznie otrzymuję z pewnej stacji diagnostycznej list z ‚przypomnieniem’, że kończy mi się przegląd techniczny samochodu. I to nic, że go już nie posiadam. Jestem w bazie i cześć.

Widać, że firma ta nie korzysta z nowoczesnych narzędzi jakimi są komputery i sprzęt drukujący. Owa stacja diagnostyczna przysyłała mi ręcznie zaadresowane listy. Skoro ja takie otrzymywałam, to mogę założyć się, że każdy ich Klient również taki list co roku otrzymuje. Te listy idą w tysiące… Wyrazy współczucia dla sekretarki czy innej osoby odpowiedzialnej za ręczne adresowanie kopert.

Wybór etykiet samoprzylepnych daje ogromne możliwości okiełznania baz danych Klientów i pozwoli odsapnąć sekretarkom. W łatwy sposób, korzystając z opcji Korespondencji seryjnej np. w pakiecie biurowym Microsoft Office możemy przygotować od ręki dziesiątki, a nawet setki naklejek zaadresowanych do Klientów. Wystarczy koperta, znaczek i z głowy.

Wartym podkreślenia jest fakt, że etykiety uniwersalne można stosować w drukarkach atramentowych i laserowych, jak również w kserokopiarkach.


W poprzednim wpisie pisałam o skoku w funkcjonalności drukarek. Możemy praktycznie z każdego miejsca drukować nie przejmując się jakimiś kablami – sprawa kapitalna w erze laptopów i netbooków.

Ale postęp dał nam dodatkowe możliwości w korzystaniu z urządzeń drukujących. Już nie jesteśmy skazani na uruchamianie specjalnie komputera aby wydrukować jakiś dokument czy nawet zdjęcia z wakacji!

Najnowocześniejsze urządzenia są wyposażone w czytniki kart pamięci, np. z aparatu, tzw. PictBridge dzięki któremu możemy wprost z kart pamięci wydrukować wspomniane zdjęcia wakacyjne. Dodatkowo są również stosowane złącza USB – za pomocą nich również wydrukujemy zdjęcia i dokumenty bez uruchamiania komputera.

Oferta urządzeń wielofunkcyjnych jest bardzo kusząca. Mamy do dyspozycji urządzenia, kombajny, które w pełni usatysfakcjonują zarówno osoby prywatne jak i firmy. Możemy dzięki nim drukować, skanować, kopiować, a w niektórych wypadkach nawet wysyłać faksy. Oczywiście mamy również możliwość druku z kart pamięci za pomocą funkcji PictBridge!

Gorąco zachęcam do zapoznania się z ofertą mojego sklepu: http://www.paper4you.pl


Drukarki na przestrzeni swojego istnienia przeszły ogromne modyfikacje, zarówno te technologiczne, ale też i funkcjonalne.

Poczynając od poczciwych drukarek igłowych, które jeszcze dziś straszą hałaśliwą pracą drukując faktury np. w aptece, poprzez drukarki atramentowe kończąc na najnowocześniejszych rozwiązaniach laserowych (należy tylko pamiętać, aby drukarki laserowe nie znajdowały się blisko czy w pomieszczeniu ludzi podczas swojej zwłaszcza wytężonej pracy, gdyż jonizują powietrze i za zdrowe to nie jest).

Postęp techniczny spowodował, że drukarki stały się coraz szybsze, wydajniejsze. Możemy drukować na różnych formatach papieru korzystając z multum ustawień, które dają nam nieograniczone możliwości otrzymania wydruków dokumentów czy prezentacji w oczekiwanej formie.

Ale obok postępu, który miał i spowodował, że drukujemy szybciej, dokładniej i taniej przeżyliśmy skok w wygodzie obsługi urządzeń.

Kiedyś złącza równoległe LPT, długość przewodu bardzo ograniczona, przykręcane na śrubki lub posiadające zatrzaski specjalne. Nie można było ich wyciągnąć z gniazda podczas pracy urządzenia i komputera. Dopiero nadejście standardu USB i jego pracy w tzw. Plug&Play ułatwiło trochę sprawę z drukarkami, zresztą nie tylko z nimi.
Na horyzoncie i tak pojawił się kolejny problem – nastąpił wysyp laptopów. I jak tu teraz wydrukować ciekawy artykuł z jakiegoś portalu czy dokument leżąc sobie wygodnie na kanapie, a drukarka w sąsiednim pokoju?

I tu postęp przyszedł nam z odsieczą dzięki technologii WiFi. Możemy sobie postawić drukarkę WiFi w najbardziej odpowiadającym nam miejscu i drukować praktycznie z każdego laptopa i komputera stacjonarnego (dzięki podłączeniu go pod złącze ethernet lub USB).
No i mamy świetne rozwiązanie drukarki sieciowej dla każdego biura i gospodarstwa domowego, gdzie jest kilka komputerów.


Nawiązując do postu sprzed kilku dni, warto wspomnieć o akcji firmy Hewlett-Packard.
Zleciła ona QualityLogic – jednej z najbardziej szczytnej na świecie organizacji zajmującej się kontrolą jakości – zlecenie szeregu testów tonerów HP Color LaserJet oraz ich nieoryginalnych zamienników (w tym tych regenerowanych).

Wyniki tych badań były co najmniej interesujące.

1 na 6 regenerowanych tonerów nie działał w momencie dostarczenia lub przestał działać w krótkim okresie czasu.
Ponadto 80,1% regenerowanych tonerów miało problem z niezawodnością, a 78,1% wydrukowanych stron cechowało się niską jakością wydruku, przebarwieniami, smugami czy wreszcie ubytkami w liniach.
Problem ten dotyczy głównie firm. Poprzez przestoje w codziennej pracy spowodowane problemami z wydrukiem istotnych prezentacji czy codziennych dokumentów na czas i w satysfakcjonującej jakości.

Oferta tuszy i toneróww Internecie jest spora. Warto przeszukać jego zasoby i łatwo znaleźć oryginalne materiały eksploatacyjne w korzystnej dla siebie cenie.


Jeszcze za czasów studenckich posiadałam ołówek automatyczny, zwyczajny, taki z plastiku. Nawet nie pamiętam czy był jakieś konkretnej marki. Ogólnie swoją funkcjonalnością jako ołówek się spisywał zadowalająco, ale…

No właśnie, ale. Najgorszym mankamentem było to, że gumka robiąca za uchwyt sparciała i w końcu zsunęła się z ołówka. Od tego momentu pisanie tym ołówkiem nie należało do przyjemności. Od pewnego czasu mam styczność z ołówkiem automatycznym firmy Staedtler MarsMicro. W porównaniu z wspomnianym wyżej ołówkiem piekło, a niebo. Ołówek sprawia wrażenie niezniszczalnego – obudowa metalowa, uchwyt gumowy antypoślizgowy solidnie przytwierdzony do obudowy. Możecie go obejrzeć w moim sklepie:  Ołówek automatyczny MarsMicro Ttrzyma go się pewnie, pisze przyjemnie. Jest to ołówek, który spokojnie posłuży lata – wystarczy tylko uzupełniać grafity, które możecie obejrzeć pod tym adresem: Grafity we fiolkach MarsMicro Carbon

Czyli coś w tej niemieckiej ‚solidności’ jest. Sporo jest chłamu, produkowanego ‚made in China’ – potem ten chłam jest wystawiany w całych alejkach współczesnych świątyń handlu, gdzie ludzie bez żadnego namysłu to kupują. Oczywiście, jesteśmy wolni i możemy ze swoimi pieniędzmi zrobić co tylko chcemy, ale czy chcemy je marnować w coś co nam długo nie posłuży? Przysłowie mówi: biednego nie stać na tanie buty – i jak zwykle przysłowie mówi prawdę życiową.

Około pół roku temu zakupiłam urządzenie wielofunkcyjne Epson SX610FW – maszyna pierwsza klasa, kombajn, ale w każdej dziedzinie się sprawuje pierwszorzędnie. Tzn. sprawował się 😦 Tusze Epsona (podobnie zresztą jak innych producentów markowych) są drogie, a do tego mają atramentu tylko kilka (!) mililitrów.

Chciałam zredukować koszta materiałów eksploatacyjnych. W tym celu w pierwszej kolejności zajrzałam do Allegro i bardzo szybko odnalazłam tusze – zamienniki. Cena bardzo okazyjna, tylko ok. 5zł za 1 tusz. Niestety na tych tuszach za dobrze nie wyszłam. O ile w poprzedniej drukarce Epsona D88 takie tusze z Allegro spisywały się bez zarzutu, to w SX610FW tragedia 😦 Dysze zapchane na amen. Kilkadziesiąt (!) tych „tanich” tuszy poszło na czyszczenie głowicy.Zero rezultatów, do tego ciągłe komunikaty urządzenia, że zainstalowano nieoryginalne wkłady i paraliż urządzenia 😦  Ściąganie  super specyfików, które miały udrożnić dysze – po pewnym czasie dysze ożyły, ale kombajn już tak dobrze nie drukował jak zaraz po kupnie. A przecież na gwarancję producenta liczyć nie można w takich wypadkach – jasno jest sprecyzowane, że gwarancja wygasa, gdy użytkownik używa materiałów eksploatacyjnych nieoryginalnych.

Te przykłady z życia wzięte pokazują, że z jakością różnie bywa i prawie zawsze jakość idzie w parze z ceną. Żyjemy w dobie Internetu. Bardzo łatwo możemy przeszukiwać całe jego zasoby znajdując infromacje, produkty, opinie i wykorzystajmy to, aby niepotrzebnie nie tracić naszych ciężko zarobionych pieniędzy na chłam produkowany w Chinach, sprowadzany na „kontenery”.

„Biednego nie stać na tanie buty”

PS. Wiem, że nawet Epson, HP czy inni producenci potrafią mieć zakłady produkcyjne w Chinach, na Filipinach czy w Indonezji, ale są fabryki i fabryki. Markowy producent nie może sobie pozwolić na produkowanie chłamu – wdraża w swoich fabrykach systemy jakości, wie z jakich kompenentów tworzyć np tusze, jakie powinny one mieć lepkość etc. Tamtego Epsona załatwiła jakość tuszy zamienników – takie po prostu robi się teraz nowoczesne dysze. Trochę jak z silnikami diesla z systemem Common Rail i ropą słabej jakości – zainteresowani wiedzą o co chodzi 🙂 Ale to już temat na inną okazję…

Pozdrawiam i zapraszam do dzielenia się za pomocą komentarzy swoimi przypadkami wątpliwej jakości różnych produktów.


Tak jest, również byłam ździwiona.

Na codzień w TV, prasie czy Internecie spotykamy się ze słowem ekologia w kontekście segregowania śmieci, redukcji spalania paliwa w naszych samochodach, farmy wiatraków czy dymiących kominów fabryk tudzież elektrowni.

Często zapominamy, że ekologia to też zredukowanie zapotrzebowania na energię, która jest niezbędna w procesie produkcji „czegoś”. Ktoś powie: segregowanie śmieci – ok, jak najbardziej! Ale nie pamięta już, że środowisko naturalne dostało nieźle „w kość” podczas produkcji tych wszystkich opakowań, urządzeń, które zostały gdzieś kiedyś przez kogoś wytworzone.

Ale wracając do tematu wpisu…

Myśląc ołówek i w domyśle materiał z którego go wykonano mamy drewno. A jak drewno to las. Czyli trochę tych drzew musiało pójść mimo, że przecież ołówek taki mały. 🙂 Niby taki mały, niepozorny, prosty, a niemieckim inżynierom z fabryki Staedtler chciało się uruchomić projekt pod nazwą WOPEX. Zastosowano najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne, aby wyprodukować …ołówek i stąd moje ździwienie z początku wpisu.

WOPEX to pierwszy na świecie ołówek wykonany przy połączeniu trzech różnych materiałów pod ciśnieniem. Podstawowym materiałem tego ołówka jest tzw. ‚wood kompozyt’ – 70% drewna w kompozycie polimerowym oraz tworzywo TPE, które daje wygodny, antypoślizgowy uchwyt. Proces produkcji nie wymaga stosowania rozpuszczalników, a drewna wykorzystywane do produkcji pochodzi z certyfikowanych zalesionych plantacji (!). Przy produkcji ołówka WOPEX można zredukować ilośc odpadów drewna aż o 80%(!).

Firma Greiner Tool.Tec z Austrii opracowała specjalną maszynę do produkcji tego ołówka, która powoduje wyraźne  zmniejszenie zapotrzebowania na energię w procesie produkcji i zmniejszenie liczby kroków w etapie produkcji w porównaniu do ‚klasycznych’ ołówków.

„Efektywny dla ekologii” – naturalnie Made in Germany.

Prawda, że wiele jak na ołówek, który wydaje się być przedmiotem pospolitym i prostym… 🙂 A co wy sądzicie o zastosowanych technologiach? Zapraszam do komentowania i zobaczenia ołówka WOPEX w moim sklepie: Niezawodny ołówek WOPEX

PS. Wracając do Made in Germany – w następnym wpisie wspomnę o jakości produktów piśmienniczych, ale nie tylko ich. Zapraszam ponownie i pozdrawiam!